Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 16 maja 2013

Niall Horan imagine


Dobry ! :D Tu Liamkowa :) I tak... mam tutaj imagina z Niallem, ale ... Błagam nie bijcie ! Beata przekonała mnie aby go wstawić, przy okazji ratuję jej życie :D Przepraszam, ze taki głupi :( Przepraszam ;( Następny będzie lepszy. A tego imagina dedykuję Belli bo mnie o niego prosiła :) <3
                                         LIAMKOWA ♥

Zima ... piękna pora roku. Wszędzie jest tak magicznie ! Biały puch otula nas i jednocześnie daje tyle frajdy . Jak dla mnie jest to najlepsza pora roku . Nie rozumiem ludzi , którzy siedzą całymi dniami przed laptopem bądź telewizorem. Przecież zimą jest tak ślicznie. Nudne drzewa pokryte warstwą puchu całkowicie zmieniają swój wygląd. Zmienia się również krajobraz. Uwielbiam robić zdjęcia zimą. Właśnie zimą , kiedy dla większości ludzi jest szaro , nudno i nieprzyjemnie.  Szłam akurat spacerkiem z moim przyjacielem Niall'em. Bawiliśmy się świetnie. Robiliśmy sobie mnóstwo zdjęć , Wszędzie zostawialiśmy małe i większe bałwanki . Byłam bardzo wdzięczna losowi , ze dał mi takiego przyjaciela . Był ideałem . Umiał rozśmieszyć w każdym momencie. Zawsze służył mi radą i pomocą. I co najważniejsze - umiał słuchać  Jest tylko jedno małe ,,ale" a mianowicie , kiedy mój przyjaciel do mnie zawita wyżera mi całą
 lodówkę ! Zawsze po jego wizycie muszę iść do sklepu bo inaczej umarłabym z głodu. Nie no żartowałam z tym . Szkoda tylko , że jest moim przyjacielem a nie kimś więcej. Podkochiwałam się w nim , no bo jak nie kochać takiego wariata ?

Ale jak , zapytam jeszcze raz , jak miałam mu to powiedzieć ? Normalnie , powiecie . Zauważcie tylko , że on tego raczej nie odwzajemnia. Bo wiecie , Niall jest gwiazdą . Gra w słynnym zespole , swoją drogą , mówiłam , ze ma nieziemski głos ? Więc bujam się w moim Niallerku i on tego nie wie. I raczej tak zostanie bo gdybym mu to powiedziała , to wtedy zniszczyłabym to co mi zostało  i to co cenię sobie najbardziej  - naszą przyjaźń. Przecież on może mieć każdą . Modelkę , tancerkę , piosenkarkę , nie mnie . Szarą myszkę chowającą się po kątach.  .Gdy tak sobie rozmyślałam o tym moim życiu i oczywiście o Niallusiu zauważyłam nagle , że nie ma przy mnie obiektu moich rozmyślań , snów i Bóg wie czego jeszcze. Gdzie on się podział ?? Zaczęłam się rozglądać. Nigdzie go nie było. Zaczynałam się już trochę martwić. Nagle ni stąd , ni zowąd dostałam kulką śnieżną w cycki. Gdy podniosłam głowę aby zobaczyć kto to , chociaż już chyba wiedziałam kto jest sprawcą , sytuacja się powtórzyła. Tylko , że tym razem oberwałam prosto w twarz. Usłyszałam wesołe rżenie mojego przyjaciela. Popatrzyłam na niego , blondyn zanosił się śmiechem. Otarłam swoją twarz  i groźnie wycedziłam :
- HORAN , IDIOTO JUŻ NIE ŻYJESZ !!! - zaczęłam go gonić , co wyglądało pewnie komicznie. No wiecie , jakaś zwykła dziewczyna goni gwiazdora , bożyszcza nastolatek. Ale co tam, musiałam mu się odpłacić. Tak więc ja go ganiałam a on uciekał ze śmiechem. Tyle za nim biegłam , ze aż zadyszki dostałam ! Ale w końcu go dogoniłam i złapałam za kaptur. Resztkami sił rzuciłam się na niego . Efekt był taki , że Niall wylądował na zimnym śniegu a ja na nim.

Gdy tak tak sobie leżeliśmy  nagle coś mnie podkusiło i spojrzałam w te jego oczęta. Jezu ... spojrzałam i zgubiłam się w nich ! Ale tak wiecie , tak jakbym patrzyła się w ocean .... to jest nie do opisania. One po prostu hipnotyzują. Gdy tak patrzyliśmy sobie w oczy , czas jakby stanął w miejscu. Był tylko on i błękit jego tęczówek. Nasze twarze dzieliły centymetry a Niall cały czas zmniejszał tą odległość. W końcu stało się ! Nasze usta się złączyły. Było to wspaniałe uczucie. Na początku byłam trochę zdziwiona  ale później odwzajemniłam pocałunek. On tak cudownie smakował . Mmmm. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie , ale Niall musiał ją przerwać . Uśmiechnął się do mnie. Wykorzystałam okazję i ... wrzuciłam mu śnieżkę za kurtkę, a oprócz tego natarłam go śniegiem. Horan pisnął jak mała dziewczynka. Zaśmiałam się. Tak fajnie było go mieć przy sobie. Ale .. co z tym pocałunkiem ? Czy to był tylko impuls , czy przemyślana decyzja ? Podnieśliśmy się i otrzepaliśmy. Nagle Niall mnie przytulił. Wtuliłam się w jego silne ciało. Jego ramiona dawały mi poczucie bezpieczeństwa . Poczułam zapach perfum , które kupiłam mu na urodziny w tamtym roku. Zawsze się nimi psikał na koncerty , wywiady czy zwykłe wyjścia. Było to słodkie. Postanowiłam , ze kupię mu takie same w tym roku. Gdy mnie tak przytulał przymknęłam swoje powieki. Nagle zapragnęłam pozostać tu , na chodniku w jego ramionach. Nie chciałam nigdzie iść. Nagle poczułam kręcenie w nosie i .. kichnęłam ! Niall parsknął śmiechem. Chyba będę chora, ale to nic . Ważne , ze ten dzień spędziłam z Niallem . Chłopak popatrzył się na mnie :
- [T.I] kochanie ja się chyba ...
- Nie kończ . Ja tez - uśmiechnęłam się do niego. Niall znów się popatrzył . Stałam cierpliwie i czekałam na jego krok. W końcu ponownie tego dnia zbliżył swoje rozgrzane , pełne wargi do moich ust. Tym razem od razu go odwzajemniłam . Nasze języki spotkały się. Toczyły zawziętą walkę. Było tak cudownie. Zaczął padać śnieg. My nadal staliśmy i pozwalaliśmy aby płatki pokrywały nasze ubrania , włosy i rzęsy puchem. Wszystko było magiczne, magia przemawiała przez wszystko i każdego. W końcu oderwaliśmy się od siebie i ze śmiechem udaliśmy się w kierunku mojego domu. Gdy już byliśmy na miejscu wtuliłam się w Nialla :
- Zostań na noc - wyszeptałam
-Chciałbym bardzo ale nie mogę - powiedział - obiecuję , ze jutro do Ciebie przyjdę
- Słowo harcerza ? - spytałam z nadzieją
- Słowo harcerza - zaśmialiśmy się . Nasz śmiech rozniósł się echem po pustej ulicy. Nic dziwnego było już ciemno i zimno. Pocałowałam Nialla i weszłam do mieszkania. Dziwnie się czułam. To znaczy byłam szczęśliwa , że chłopak , którego kochałam już nie pamiętam odkąd jest ze mną, ale miałam dreszcze i bolała mnie głowa. byłam zmęczona. Poszłam od razu spać.

Następnego dnia obudziłam się o 12 po południu z gorączką 38 stopni. Pięknie. Co ja teraz zrobię ? Miałam się spotkać z Niallem a nie mam siły nawet kołdry zrzucić. Postanowiłam zadzwonić do Nialla . CO dziwne odebrał Liam
- Halo ? - spytał swoim niskim głosem
- Siema Daddy - przywitałam go ledwo żywa
- [T.I] ? To ty ?
- no a kto ma być - spytałam z politowaniem. Zakochał się czy jak ? Taki rozkojarzony jakiś
- Nie no pytam się , bo Niall ma cię zapisaną ,,Mój Skarbek " . Gratuluję wam - ahm to wyjaśniało wszystko. Na słowa Liama uśmiechnęłam się do siebie .
- Tak dzięki. Mam tylko jedno pytanie
- Jakie ? - spytał z ciekawością w głosie
- Czemu odbierasz telefon Nialla ?
- Bo Niall jest kompletnie wyczerpany. Śpi i ma gorączkę . Ja nie wnikam co wy wczoraj robiliście.
- Wiesz , też mam temperaturę i leże w łóżku. nie mam siły palcem kiwnąć - powiedziałam ,,tatusiowi "
- Pięknie . jak z dziećmi z wami. Zaraz u ciebie będę - powiedział
- Nie Liam nie kłopocz się , ja sobie poradzę
- Na pewno? - spytał
- Tak . I tak pewnie prześpię cały dzień
- Ok to zdrowiej i pa - powiedział Payne
- No cześć.- rozłączyłam się. Zeszłam do salonu i włączyłam telewizor. Kiedy tak sobie leżałam nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Kogo tam niesie ? jak to Liam to przyrzekam , ze zabiję. jednak kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam w nich zmęczonego Nialla. A ten co tu robi ?
- Niall ? Przecież byłeś chory
- I nadal jestem , Liam powiedział , że ty tez nie najlepiej się czujesz
- Tak to prawda , ale co ty tutaj robisz ? Powinieneś być w łóżku
- Ale ja chcę z Tobą - mimo gorączki uśmiechnął się
- Achh no to chodź - zaprosiłam go gestem do środka - chcesz coś zjeść ?
- Niee - odpowiedział , co sprawiło , ze aż stanęłam
- TY NIE CHCESZ JEŚĆ ?!
- A co , takie dziwne ?
- jeszcze jak
- No bez przesady. Źle się czuję. Mam ochotę poleżeć sobie z Tobą w łóżeczku i może ...- przerwałam mu
- Śnisz ! Chory jesteś , więc grzecznie sobie poleżymy i pooglądamy jakiś film - powiedziałam z uśmiechem
- No dobra - odparł zrezygnowany Niall. Położyliśmy się na kanapę i w ciszy oglądaliśmy jakiś film. Nagle Niall zaczął kasłać. Przestraszyłam się, ze może mi się udusić. W panice gorączkowo klepałam go po plecach. Zmęczony opadł na poduszki
- Oj Horan, Horan co ja się z tobą mam - westchnęłam
- Ale i tak mnie kochasz prawda ? Bo mam ten urok osobisty - poruszył brwiami. Parsknęłam śmiechem
- No jasne - cmoknęłam go w usta i dalej oglądaliśmy telewizję.




piątek, 10 maja 2013

Louis Tomlinson imagine

Hej złotka ;]
Imagin Alicji z dedykacją dla: M&amp;amp;M

CHCECIE DEDYKACJE PISZCIE W KOMENTARZACH.

Gdybym tylko wcześniej wiedziała, że to tak się potoczy, nigdy bym nie chciała z nim być, ale on mnie zmusił. To był czysty szantaż, sądziłam, że jeśli się zgodzę na jakiś czas by z nim być, kiedyś mu się znudzę i da mi spokój. Ehh, nadzieja matką głupich.
 On zaczął kraść. Był przestępcą. Kiedy chciałam wyjaśnić jego ostatni pobyt w areszcie, potraktował mnie jak szmatę. Machnął ręką i udał, że nic się nie stało. Tak, tyle że jako jego "dziewczyna" musiałam wpłacić za niego kaucję. Inaczej by go nie wypuścili. Przecież ukradł auto jakiemuś staruszkowi. To już naprawdę szczyty.
 Uciekłam od niego, w pewnej chwili myślałam, że mnie dopadnie. Dobrze jednak, że wybrałam najkorzystniejszą okazję, akurat gdy wyszedł do toalety. Zabrałam tylko torbę, w której miałam portfel i telefon. Nie zdążyłam zabrać niczego poza tym. Wyszłam z nadzieją, że już nigdy więcej go nie zobaczę, że zniknie z mojego życia.
 
Bogu dziękowałam, że pomimo późnej pory ulice były oświetlone. Jednak.. Noc wzbudzała we mnie pewien strach. Nie była to najlepsza pora na wyjścia, ale ja miałam krytyczną sytuację. Chciałam uciec jak najdalej od tamtego miejsca. I tak zrobiłam.
 Nie wiedziałam, gdzie pójść. Spać w kartonie czy w jakimś zaułku. Nie, mam jeszcze resztkę godności. Nie jestem bezdomną szmatą. Jestem tylko człowiekiem.
  Przecież mogłam zadzwonić do mojego przyjaciela Harrego. W innym przypadku, gdybym nie miała telefonu udała bym się do budki. Też jakieś wyjście.
  Odebrał po trzech sygnałach. Był to dla mnie duży sukces jak na tamtą sytuację. Wytłumaczyłam mu co się stało. Od razu kazał udać mi się do domu swojego przyjaciela, gdzie w tamtej chwili przebywał wraz z resztą swojego zespołu. Nie znałam tam żadnego z nich, ale chyba już najwyższy czas, by to zrobić.
 Podał mi adres, a ponieważ Londyn znam jak własną kieszeń, znalazłam go od razu. Była to wielka hacjenda z czerwonej cegły i drewnianych paneli. Weszłam przez bramę i zadzwoniłam do drzwi.

Weszłam przez bramę i zadzwoniłam do drzwi. Otworzył mi blondyn z kanapką w ręce. Uśmiechnął się i zaprosił do środka. Nawet nie zdążyłam się przywitać.
- Harry, przyszła Twoja przyjaciółka ! - Zawołał, po czym z pokoju wyszedł Harry i brunet ubrany w biały sweter, miał delikatne brązowe oczy i cienki zarostu. Uśmiechał się cały czas.
- [T.I.] , to moi przyjaciele, Niall i Louis.
- Nie powinna być was piątka?
- Powinna, ale Zayn i Liam są zajęci swoimi dziewczynami.
- A to zmienia postać rzeczy.
- Daj mi swoją kurtkę. - Powiedział niebieskooki który wciąż za mną stał. Akurat pochłonął całą kanapkę, więc mogłam dać mu moją kapotę. Hazza zaprowadził mnie do salonu.
- Opowiedz nam jeszcze raz co ten gówniarz zrobił. - Powiedział.
- Zrobię herbaty. - Rzucił Louis pogodnie i wstał do kuchni. W tym czasie przytuliłam się do Nialla i Harrego, którzy objęli mnie swoimi silnymi ramionami. Wreszcie mogłam czuć się jak dziewczyna,na której komuś zależy. To najlepsze uczucie na świecie.
- Pamiętaj, że w końcu on dostanie za swoje.
-  Spuścimy mu manto. - Dopowiedział Niall uderzając pięścią w dłoń.
- Dajcie spokój, on mnie nie zranił, po prostu nie chcę być z przestępcą, kto wie, czy mnie by nie wciągnął w to wszystko.

- Na szczęście tak się nie stało. - powiedział tuląc mnie do swojego ciepłego torsu. Po chwili wrócił Lou z tacką z herbatą.
- Wyczuwam bójkę. - Powiedział siadając obok mnie.
- Chłopaki, bez żartów, to przestępca, jak się dowie, że tu jestem to może mnie zabić.
- Nie martw się [T.I.] , my na to nie pozwolimy.
- Właśnie dlatego zadzwoniłam do ciebie.
- I to był dobry wybór. Dobra, kochanie, my już się musimy zbierać, zostaniesz u Louisa.
- Będziemy się grzecznie bawić. - Powiedział roześmiany Lou.
- Taak, możecie iść.
- A dostaniemy po buziaku ? - Spytał Niall. Zarumieniłam się.
- Jasne. - Powiedziałam i cmoknęłam każdego w policzek, po czym wyszli. 

Zostałam z Louisem sam na sam. Przyznam, trochę się krępowałam, ale przez tę jego roześmianą twarz jakoś miałam więcej odwagi. W końcu, nie byłam nieśmiałą dziewczyną.
- Masz ochotę na marchewki? - Powiedział.
- Kocham marchewki!
- To chodź. - Powiedział i pociągnął mnie delikatnie za rękę - Może opowiesz mi coś o sobie?
- Jasne. Zależy co chcesz wiedzieć.
- No wiesz, co robisz na co dzień i.. Takie tam, bo widzisz, wydajesz mi się być ciekawą osobą, a żebym się nie mylił chcę coś o Tobie wiedzieć.
- No to wytęż słuch, bo jeśli chcesz coś o mnie wiedzieć, to trzeba słychać bardzo uważnie, jest tego dosyć dosyć.
- Więc słucham.

Odpowiedziałam Louisowi, podczas przygryzania pysznych marchewek, wszystko o mnie, także o tym, że zaraz po maturze, poszłam na studia ogólne i że nadal na nie uczęszczam, o tym jakie miałam dzieciństwo i skąd znam Harrego. Minęło mnóstwo czasu, około dwóch godzin, bo dowiedziałam się też dużo rzeczy o nim. Miło nam minął czas, czuję, że w jego towarzystwie jest mi bardzo dobrze i świetnie się dogadujemy.
- Masz ochotę może wziąć prysznic czy.. ?
- Jeśli można, to tak. Tylko, że nie mam...
- Ubrań? Dam ci je. Chodź.
W drodze Do jego pokoju podśpiewywałam sobie "Never say never" zespołu The Fray, mojego ulubionego zespołu.
 Często nuciłam ich piosenki, po prostu zawsze je miałam w głowie. Louis uśmiechnął się do mnie, po czym mruknął.
- Gdzie ona była całe moje Życie? - Słyszałam to, mimo, że on myślał, że nie.
- Słucham? 
- Nic nic. To moja garderoba.. - Chłopak otworzył wielką dwu-drzwiową szafę, po czym wybrał mi swoją koszulkę z logo coca-coli i spodnie w kratkę.
- Mogą być trochę za luźne. - Powiedział, a na jego twarzy pojawił się piękny uśmiech rozświetlający całą jego uroczą twarz - Po lewej masz drzwi do łazienki, a ja Ci powiem, gdzie będziesz spać.
- Mogę spać byle gdzie, naprawdę w porządku. - chłopak westchnął, po czym go gdzieś wywiało.
 Poszłam więc do tej łazienki, pięknej, z białej kafelki, na której widniały piękne kwiatowe wzory, a raczej winorośli. Duża wanna z prysznicem i foliowa zasłonka. Nad zlewem apteczka z lusterkiem. Przyznam, nawet jego łazienka robiła wrażenie.
 Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w ubrania przygotowane przez Louisa. Do spania jeszcze związałam włosy w luźny kok na boku. Na szczęście w torbie miałam resztki płynu do demakijażu, więc zmyłam i makijaż. Odświeżyłam się i poczułam od razu lepiej. Wyszłam z toalety, a akurat Tomlinson stał we framudze swojej sypialni.
- Szybka jesteś. - Powiedział.
- Wiem. - Mówiąc to stanęłam przed nim i czułam się w tej ciszy nieco niezręcznie - To... Gdzie mam
spać?
- Aa..właśnie, na kanapie na dole, wybacz, zgubiłem klucz od wolnego pokoju, ale wiesz, jesteś piękną dziewczyną, zawsze mogę ci odstąpić łóżko, ja mogę spać na kanapie. - Kiedy usłyszałam, że jestem piękną dziewczyną aż poczerwieniałam, ale on tego nie zobaczył, gdyż spuściłam z zawstydzenia głowę i zakryłam buzię.
- Nie, naprawdę spoko, mogę spać na kanapie, to tylko jedna noc, jutro Harry pomyśli, gdzie mam się zatrzymać, zresztą, znając go na pewno później weźmie mnie do siebie, ale to tak nawiasem.
- Masz rację. Jakbyś czegoś potrzebowała wołaj, albo, jeśli Ci łatwiej dzwoń na mój numer, serio, to wygodniejsze. Dla mnie również. - Zaśmiałam się. On był naprawdę strasznie uroczy. Oczarował mnie.
- Chodź. - coś w jego oczach błysnęło. Podążyłam za nim. Chłopak przygotował mi w salonie spanie jak dla księżniczki. Rozłożył kanapę, pościelił koce i letni pled w kwiatki. Z takim chłopakiem nie spotkałam się jeszcze nigdy.
- Dziękuję Lou, zadbałeś o wszystko. Czuję, że będę super wyspana, jak nigdy. - Chłopak znów posłał mi swój czarujący uśmiech, po czym poszedł do siebie. Położyłam się w "łóżeczku" i przykryłam stertą koców. Dochodziła jedenasta w nocy w dodatku za oknem była burza. Bałam się zawsze burzy. Wyjęłam telefon i napisałam sms do Louisa - 

Boję się. :( burza :(( 

 Od razu Lou zszedł na dół.- Wiesz, że tu jestem, nie ma się czego bać.. Chcesz może spać w moim łóżku?
- Jeśli to nie byłby problem...
- Jasne, że nie. Come on baby. - W tym momencie aż musiałam zachichotać. On był naprawdę zabawny. Wzięłam telefon i poszłam z powrotem do jego pokoju. Louis wziął poduszkę i zaczął sobie robić "spanie" na podłodze.

- Co ty wyprawiasz? - Spytałam stojąc i przypatrując się jego zajęciu.
- Daję Ci swoje łóżko.
- Ale Lou, nie pozwolę Ci spać na podłodze, biedaku, połóż się ze mną, będę czuła się bezpieczniej.
- Jesteś pewna, że wiesz czego żądasz? - Spytał ruszając zabawnie brwiami. Uśmiechnęłam się.
- Tak.
- Jak chcesz, ta podłoga i tak była niewygodna. - Chłopak zabrał rzeczy i położył się koło mnie. Oboje wcale się nie krępowaliśmy. Patrzyliśmy sobie tylko w milczeniu w oczy. Jego piękne czekoladowe źrenice powiększyły się
.
 Kąciki moich ust znów się podniosły.
- Wiesz.. Chcę Ci coś powiedzieć, wiem, że to może nie idealny moment, bo znamy się dopiero parę godzin, ale... Ja coś do ciebie czuję, nie jest to przyjaźń, to sympatia i...
- Ja ciebie też, Lou.
- Kochasz mnie?
- Chyba tak.. Nie wiem jak to się stało.
- Ty dla mnie jesteś idealną dziewczyną i chcę żebyś była moim słodkim Marchewiątkiem. - Nie powiedziałam nic, tylko się do niego zbliżyłam i musnęłam jego usta. On przyciągnął mnie do siebie i w jego uścisku, słuchając odgłosów deszczu uderzającego w okno, zasnęłam. Byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie. Miałam właśnie nowego, wspaniałego chłopaka i nie ma dla mnie znaczenie to ile się znamy, ważne ile ze sobą będziemy. Przyszłość przed nami.
 Bo kto powiedział, że za tymi chmurami nie ma słońca?


,,Dziwne, nie? Ludzie przychodzą, zostają na chwilę albo dłużej. Kierują nasz charakter, wmawiają nam miłość, a później tak bez większych lub mniejszych powodów zawodzą nasze zaufanie i odchodzą. Akurat wtedy, kiedy Ty zaczynałeś wierzyć, że życie jest piękne.  Następnie poznajemy innych ludzi, którym ufamy i chcemy by tak pozostało...Pasowałby tutaj słowa: 'Takie jest życie', ale ono wcale takie nie jest - tacy są ludzie.''



niedziela, 5 maja 2013

Liam Payne imagin

                                        Siem siem :) Tu Liamkowa♥ 
  Mam dla Was imagin z Liam'em. Jest on fatalny. Ani trochę mi się nie podoba. Zastanawiałam się czy w ogóle go wstawiać. Ostatecznie go opublikowałam ale nie jestem z niego zadowolona. Mam sporo dedyków. Imagin jest dla : Patricia PayneniallowaiaganJoanna Sewa123@sweet_dreams_5 ( anonim) , 


JEŚLI CHCECIE DEDYKI TO PISZCIE W KOMENTARZACH :)


Piątkowy wieczór .Jak zwykle nudy. Najbardziej dziwne jest to, ze gdy przychodzi wyczekiwany przez wszystkich weekend to każdemu się nudzi. W telewizji leciały jakieś durne telenowele.Jakby nie mogli puścić dobrego filmu akcji.  Siedzieliśmy znudzeni na kanapie. Ja oczywiście w środku. Obok mnie siedział Liam i Zayn. Nagle wpadłam na świetny pomysł. Nie pozwolę abyśmy umarli z nudów. Będzie wesoło 

- Dawajcie zagramy w butelkę  - rzuciłam w ich kierunku. Popatrzyli na mnie z radością w oczach. 
- Dobra – odpowiedział za wszystkich Louis. 

Usiedliśmy w kółku. Na środku leżała butelka
- Ja zaczynam ! – krzyknął Hazza. Cieszył się jak małe dziecko. Az się bałam co dla mnie wymyśli.On był nieobliczalny
- Dziewczyny mają pierwszeństwo – zauważył Liam przenosząc na mnie wzrok. Był taki słodki. Nie ukrywam podobał mi się, ale po co mu mam to mówić ? Tylko zniszczę naszą przyjaźń. niech zostanie tak jak jest
- Dobra , niech Harry zaczyna – Mrugnęłam do bruneta. Odmrugnął i na jego pełnych wargach zagościł uśmiech.Och [T.I] uspokój się !  Harold zakręcił. Wypadło na Nialla
- Pocałuj [T.I] w policzek – rzucił. Ach mogłam się tego spodziewać. Jestem jedyną dziewczyną w ich towarzystwie. Perrie ma trasę koncertową a El jest u rodziców. Zawsze jak gramy i jestem tylko ja to każdy z chłopców musi mnie cmoknąć. 
-Tylko w policzek ? Może coś więcej ? – Spytał z nadzieją blondyn. Trzepnęłam go ze śmiechem w ramię. Ten to ma tupet ! Niegrzeczny zarłoczek. Cmoknał mnie w policzek . Zakręcił. I wypadło na mnie . Heh
- [T.I] cmoknij Liama w czoło
- Już nie masz czego wymyślać ?? – Spytałam ze śmiechem.Nie wiem czy chłopcy zauważyli, ze był to n e r w o w y śmiech. Czasami załowałam, ze w naszej butelce nie ma pytań tylko same wyzwania. Zawstydzona podeszłam  do Liasia. Patrzył mi w oczy. Miał piękne oczy. Takie .. brazowe . Nie noo STOP. Uklęknęłam , odgarnęłam mu włosy z czoła i złożyłam na nim pocałunek . Troszkę żałowałam, że nie mogłam go cmoknąć w usta ale cóż. Trzeba się cieszyć z tego co się ma. Gdy się od niego oderwałam , spłonełam  rumieńcem. Chłopaki się śmiali ,a Li patrzył mi  głęboko w oczy . Czemu tak n a t a r c z y w i e sie we mnie wpatrywał ?Zakręciłam  butelką i wypadło na .........Liama ! No nie  ! Ja to amm szczęście. Jednak ja nie byłam nudna. Dam wycisk chłopakowi
- Liam musisz dotknąć łyżki – uśmiechnęłam się chytrze  Wiedziałam, ze to go przerazi i tak jak myślałam Liam momentalnie  pobladł
- COOOOO ?!!!!!!
- No dajesz Daddy – zaśmiał się Louis .Bawiło go to. Podszedł do szuflady ze sztućcami , wyjął łyżkę i podał ją Liamowi. Payne popatrzył na mnie zranionym wzrokiem. Wzruszyłam ramionami. Chłopak chwycił ją drżącą ręką. Zrobiło mi się go troszkę żal.
- Mogę już przestać ??? – Wydukał zmartwiałymi wargami. Kiwnęłam głową. Wybuchnęliśmy śmiechem. Liam odłożył łyżkę i odetchnął z ulgą . Gdy zobaczył nasze miny naburmuszył się. Słodziak. 
- No co ?! – burknął. 
- Nie nic – wykrztusił Zayn . Liam  zakręcił butelką. Wypadło na Louisa. Daddy uśmiechnął się chytrze. Hm co on wymyślił ?
- Louis , połaskocz Zayna -  Zayn w mgnieniu oka się uspokoił i spojrzał na niego przerażeniem .Nie dziwię mu się. Lou jest zdrowo świrnięty i nadpobudliwy. Rzucił się na Zayna. Pełne współczucie dla Mulata.  Łaskotali się tak z dwadzieścia minut. Gdy już się uspokoili  zakręcił butelką . Znowu wypadło na Liama 
- No to teraz zaszalejemy – poruszył brwiami. Mam się bać ? – pocałuj [T.I] z języczkiem - Że co ?! O Boże nie no naprawdę zaszalał. Przecież ja się tam spalę ze wstydu. Jeszcze przy chłopakach nieee. 

- Nie przesadzacie ? – jęknęłam . Popatrzyłam na Liama , który szczerzył się do mnie. A ten co taki wesoły ? Czy oni coś knują ? Na przykład chcą mnie upokorzyć  nagrać i wrzucić do neta ? Tylko to mi przychodzi do głowy. Tylko czemu wybrali na to Payne'a ? Może się domyślili ?
- Może na osobności ? – zaproponował. Kiwnęłam głową. Dobre i to. Przynajmniej wścibski Lou nie będzie podglądał. Wyszliśmy na taras 
- Dlaczego nie chcesz ? – Spytał ze smutkiem. Czy ja się przesłyszałam ? On się mnie pyta D L A C Z E G O?! O co chodzi ?
- No bo .. ja się wstydzę – wymyśliłam coś na poczekanie. W sumie to nie było to zbyt wielkie kłamstwo bo się wstydziłam i to bardzo. 
- Czego ? – ujął mnie za rękę. Moja skóra płonęła. Ciało lgnęło do niego. Nie panowałam nad nim. Mimo to wyrwałam się i westchnęłam
-  Liam , miałam ci tego nie mówić, ale chyba nie mam innego wyjścia. Ja się w Tobie zakochałam , kocham cię odkąd pamiętam. Kocham Twój uśmiech, twoje czekoladowe oczy, twoje włosy, które mogę czochrać do woli. Kocham twoje pełne usta. Twoje poczucie humoru, kocham gdy się złościsz . Kocham gdy ....- Nie zdążyłam dalej dokończyć, gdyż Liam złączył nasze wargi w jedność. Tyle na to czekałam. Było to moje najskrytsze marzenie. Myślałam  ze nigdy się nie spełni. Myliłam się, miałam teraz Liama tu obok siebie. Niechętnie oderwaliśmy się od siebie 
- Teraz mnie posłuchaj. Ja tez cię kocham. Można powiedzieć, ze od zawsze. Kocham Twoje serce, Twoją osobowość. Kocham Twoje ruchy, twoje drobne ciałko. Kocham twój uśmiech, twoje roześmiane oczy. Kocham całą ciebie. I to się nigdy nie zmieni - nie wiedziałam co powiedzieć. Jego słowa zaskoczyły mnie i wzruszyły jednocześnie. Nie mówiłam nic tylko wtuliłam się w jego ciepłe ramiona. Było mi w nich dobrze. Nie chciałam przerywać tej magicznej chwili. 
- Kocham Cię – powiedział Liam . Popatrzyłam w jego oczy, Znowu się pocałowaliśmy. 

Postanowiliśmy wrócić do chłopaków. Na pewno powymyślali mnóstwo historyjek. Nie myliłam, się. Gdy tylko weszliśmy 4/5 1D dostało napadu śmiechu. Zignorowaliśmy to i usiedliśmy na swoich miejscach 
- Gramy dalej, czy macie zamiar się ryć ? - spytałam.
- Jasne, ze gramy - odpowiedział Loui.
- Jedno podstawowe pytanie - zaczął Harry
- Tak ?
- Czy wy R - A - Z - E - M ? - przeliterował Louis. Parsknęłam śmiechem
- T - A - K - odpowiedział mu Liam przytulając mnie
- Wiedziałem ! - Krzyknął Niall - Zayn wygrałem zakład - zaczął szczerzyć się do Mulata. Ten tylko westchnął i pogrzebał w portfelu. Wyjął z niego banknot nie wiem jaki, nie zdążyłam zobaczyć i dał go  farbowanemu. Liam uniósł brwi 
- Założyliśmy się. Zayn twierdził, ze [T.I] nie zechce być z Liamem. Ja w was wierzyłem - odparł dumnie Blondyn
- A ja dam wam radę. A mianowicie .. - zaczął Harry
- Zabezpieczajcie się ! - dokończył Louis - Wszyscy parsknęli śmiechem 
- Dom wariatów - pokręciłam głową
- Ale ty do niego należysz - szepnął Liam całując mnie w głowę. 
- O tak. Razem z Tobą - odszepnęłam