Łączna liczba wyświetleń

sobota, 30 listopada 2013

Harry Styles imagin

Siemson ;D
Jak samopoczucie? U mnie... W miarę. Pocieszam się tym, że niedługo święta.
Imagin napisany w nietypowy sposób. Wiem, że powinnam opisywać tu jakieś romantyczne sytuacje z 1D i bardziej realistyczne, ale czasem fajnie jest napisać coś co odbiega od normy, więc mam nadzieję, że nie przeszkadza wam, że czasem coś takiego wstawiam ;D

Następny imagin obiecuję, że będzie ROMANTYCZNY ;)
A dedykację, dostanie jedna z osób, która napisze komentarz ;3
To na tyle. Zapraszam do czytania.
Duuuużo Miłościi...♥
Pozdrawiam Bella.

 SMS zamrugał na mojej komórce, wcześnie rano, około godziny 5 rano. 
"Czy możesz przyjść do parku? Chcę cię zobaczyć ... Ja  już tutaj jestem... "
 To była wiadomość wysłana przez [Twoje.Imię].  Byłem w sennym stanie kiedy zobaczyłem wiadomość.  Moje senne oczy błyszczały w szczęściu.  To było niewiarygodne. Wysłała do mnie wiadomość!  Czytałem wiadomość dwa-trzy razy w celu potwierdzenia, że to się dzieje naprawdę.
 Moje serce biło jednocześnie w szczęściu i strachu.
Byłem gotowy w ciągu 5 minut. 
-Dokąd idziesz tak o świcie- zapytała moja matka, kiedy ubierałem buty.  Próbowałem odpowiedzieć, ale uświadomiłem sobie, że nie jestem w stanie jej tego wyjaśnić. Uśmiechnąłem się jedynie, delikatnie patrząc jej w oczy. Wyszedłem z domu bez udzielenia jakiejkolwiek informacji dokąd się wybieram.
 Moje serce biło coraz szybciej, a droga stawała się coraz krótsza.  Usłyszałem dźwięk piejącego koguta. Coraz więcej ludzi pojawiało się na drodze w ramach porannego spaceru.  Wszystkie latarnie świeciły, ale mimo to oświetlenie było bardzo słabe.  Szedłem ścieżką i poszukiwałem osoby dla której znalazłem się w tym miejscu. Obraz dziewczyny poruszał się w mojej głowie.  Próbowałem sobie wyobrazić wszystkie rzeczy,o  których mam zamiar z nią porozmawiać.
 Moje oczy szukały go wszędzie, gdy dotarłem do centrum parku. 
-Tak, ona znów tu jest- szepnąłem do siebie, gdy przed moimi oczami pojawiła się [Twoje.Imię].  Łzy miały swoją pozycję w moich oczach.  Byłem zaspokojony.  Uśmiechała się z daleka.  Jej twarz wydawała się jasna i rozpromieniona wesoło, wczesnym świtem.
  To było coś, co jest nie do uwierzenia. Zrobiła kilka kroków w moją stronę, zmniejszając odległość, która nas dzieliła.
 Biegła powoli do mnie.  Szukałem uczuć w jej oczach.  To był ciche, przenikliwy i piękne.  Zatrzymała się, kiedy zbliżyłem się do niej.  Patrzyliśmy na siebie. Zapanowała cisza. Cisza w której było słychać tylko własny oddech.  Opletliśmy swoje dłonie.  Nagle pojawiły się łzy w naszych oczach. W tamtej chwili chciałem, by łzy mogły rozmawiać ze sobą. Milczenie narastało przez kolejne uderzenia serca. Słyszałem jej bicie serca. Byliśmy bardzo blisko siebie. Nasze twarze dzieliły centymetry. Chciała coś powiedzieć, ale szybko położyłem palec na jej ustach- tak, aby z jej ust nie wyszło, żadne słowo. Jej rumieńce na buzi były takie słodkie,jak jej usta.
Bałem się, że ją utracę, po raz kolejny. Często ignoruje ludzi wokół mnie, zapominając o świecie, nie chcę niczego... 
Skupiłem się na  jej oczach, które były pełne łez, ale nadal błyszczały.  Otworzyłem ramiona by ją objąć.  Łzy i uśmiech na naszych twarzach było wyjątkowym zdarzenie. Oboje pragnęliśmy przytulić, oboje chcieliśmy czuć bezpieczeństwo w swoich objęciach,  ale nic nie wyszło z mojego ramienia, z wyjątkiem cienia.
-[Twoje.Imię] - powiedziałem, ale ona zniknęła.
-[Twoje.Imie]!- krzyknąłem ze wszystkich sił. Echo powtórzyło kilkakrotnie jej imię.  Upadłem na ziemię.  To był moment, łamiący moje serce, płakałem. 
Wyciągnąłem rękę w stronę nieba, a po chwili zaczął padać  deszcz.
Próbowałem poczuć deszcz na swojej twarzy.  Czułem każdą kroplę deszczu. Chwytałem wodę deszczową w swoje dłonie, chciałem zebrać w nie cały deszcz. Może miał być  to jedyny sposób bym mógł jej pokazać ogrom mojej miłości.
  Ale niestety nie było deszczu ani [Twoje.Imię].  Łzy wydobywające się z oczu miały być w celu zmniejszenia bólu, ale co z moim sercem?  Moje serce nie ma takiej możliwości...
  Sprawdziłem wiadomości mojego telefonu komórkowego i nie było tam nic od Niej. Wszystko prysło... 
Bajka mojej miłości z tak wielu nieskończonych ekspozycji oraz w wielu marzeń...   Zamknąłem oczy na chwilę, by wziąć ulgę. Moje życie rozbiło się niczym lustro w milion sztuk.
PS. Wyjaśniam, że ta dziewczyna nie żyła już od początku, a to wszystko mu się śniło.

http://4.bp.blogspot.com/-82kAazq8omA/UoEHEqhEnWI/AAAAAAAAB0g/RtOv5rXoYqE/s1600/Harry-styles-2013-one-direction-34365165-1193-1600.jpg 
"Mam na wyciągnięcie ręki szczęście, cel widzę częściej, daję słowo,oddałbym wszystko, żeby dziś być gdzieś z tobą."

niedziela, 24 listopada 2013

Liam Payne imagine

                                                            HEJ.
Imagin pokazuje,  z jakimi problemami ludzie muszą borykać się na co dzień. Jestem ciekawa waszej opinii. Imagina dedykuje : Każdemu kto ma kogoś ważnego w swoim życiu. A do was mam pytanie : Jaki shippujecie związek ? Ja kocham Ziama ♥Piszcie w komentarzach, chętnie przeczytam. No i jak podobał się wam 1DDAY ?! Kiedy usłyszałam słowo POLAND tańczyłam dziki taniec szczęścia :D Wbijajcie też na naszego bloga jest już 17 rozdział :) http://onedirection-bella-liamkowa.blogspot.com/ Liamkowa ♥



- I co ? - zapytał zatroskany Liam, gdy zobaczył wychodzącą mnie z toalety. Pokiwałam przecząco głową.
- Znowu nic. Liam, dlaczego spotyka to akurat nas ? Co zrobiliśmy źle ? Czemu nie możemy tworzyć szczęśliwej rodziny ? - zawodziłam ze łzami w oczach.Przytulił mnie mocno do siebie. Był smutny, widziałam to.
- Skarbie... Nie płacz. Jeszcze będziemy mieć dzieci.
- Jeszcze ?! Jakoś w to nie wierzę. Zobacz ile już się o nie staramy ! Za każdym razem nie. Boję się już patrzeć na wynik, bo i tak wiem, ze nic z tego nie będzie.- zaczęłam krzyczeć. Płacz dławił mnie uparcie. Nie wyobrażałam sobie życia bez dziecka. Musiałam zajść w ciąże. - Musimy się przebadać. Może któreś z nas jest chore ?
- Spróbujemy jeszcze raz, za kilka dni. Jeżeli nadal nie zajdziesz w ciąże, zrobimy badania. Obiecuję - ucałował mnie w czoło. Był znacznie wyższy. Byliśmy małżeństwem już od dwóch lat. Chcieliśmy stworzyć normalną, kochającą rodzinę. Wyobrażaliśmy sobie dom z ogródkiem i małe brzdące biegające po trawniku. Od zawsze chciałam mieć dzieci. Małego Liamka i małą Louise. Bylibyśmy świetnymi rodzicami, Liam byłby. Nie rozumiem dlaczego Bóg skrzywdził akurat nas. Po prostu tego nie pojmuję.
- Chodźmy na spacer - zaproponował przyjaźnie.
- Nie mam ochoty - odpowiedziałam bezbarwnie wyrywając mu się i idąc do naszej sypialni. Nie miałam na nic ochoty, nie chciałam żyć. Zatrzasnęłam drzwi rzucając się na łóżko. Słyszałam westchnięcie Liama. Nie tylko mi było z tym trudno, rozumiałam to. Lecz teraz musiałam pobyć sama.


Minęło kilka tygodni. Kolejna próba i kolejna porażka. Za każdym razem wynik był negatywny. Miałam dość. Liam próbował mnie pocieszać, jednak to na nic się zdało. Nie mogliśmy mieć dzieci, po prostu nie mogliśmy. Po tych wydarzeniach załamałam się. Nie wychodziłam ze swojego pokoju. Bliskość Liama nie dawała mi już radości, wręcz przeciwnie. nie chciałam, żeby mnie dotykał. W związku z tym nasze małżeństwo przeżywało trudny okres. Kłóciliśmy się, spaliśmy osobno. Często Liam wracał pijany, albo w ogóle nie wracał zatrzymując się u któregoś z chłopaków. Nie mogłam patrzeć na szczęśliwe mamy z dumą prowadzące wózek.Czułam wtedy złość i nienawiść do nich, chociaż nic mi nie zrobiły. Chodząc miastem zatrzymywałam się przy sklepach z odzieżą niemowlęcą i starannie oglądałam ciuszki na wystawie. Z każdym dniem oddalałam się od Liama. Nie rozumieliśmy się już tak jak kiedyś. Każde wypowiedziane w złym momencie słowo mogło spowodować ostrą kłótnię. Tak było przez miesiąc czasu.

Pewnego dnia Liam wrócił wcześniej z pracy. Przywitaliśmy się ze sobą zwykłym ,, hej". Już dawno się nie całowaliśmy. Nawet w policzek. nasze małżeństwo wisiało na włosku. Bardzo cienkim włosku. Liam rzucił swoją torbę w kąt po czym usiadł przy stole na przeciwko mnie. Spojrzał w moje oczy. Krył się w nich ból i smutek, bardzo duży smutek. Mimo to udało mi się dojrzeć w nich również miłość do mnie i tęsknotę. Wyciągnął rękę i zdecydowanym ruchem przykrył nią moją dłoń. Wzdrygnęłam się lekko. Już dawno mnie nie dotykał.
- Amy - zaczął - ja już tak nie mogę. Zobacz co się stało z naszym małżeństwem ! Zachowujemy się jakbyśmy byli wrogami, a nie małżonkami. Odsunęliśmy się od siebie. Czy ty tego nie widzisz ?! - Jego słowa paliły mnie od środka. Wiedziałam. Bardzo dobrze wiedziałam. Liam mówił dalej :
- Jeśli nie możemy mieć dzieci to.... Co byś powiedziała na adopcje ? - Spojrzałam na niego gwałtownie słysząc co do mnie mówi. Adopcja ? Czy on mówi poważnie ? Wie, z jakim ryzykiem się wiąże ?
- Liam... zdajesz sobie sprawę o czym ty mówisz ? Wiesz jaka to jest odpowiedzialność ?  - zapytałam z niedowierzaniem.
- Wiem, czytałem trochę o tym. Poza tym mój kolega adoptował córkę. Amy, nie będziemy mieć dzieci. Musimy się z tym pogodzić. Pomyśl tylko, adoptując jakiegoś maluszka znajdziemy dla niego dom, a jednocześnie spełnimy nasze marzenie. Czy przepłacimy to czymś ? Czy nie możemy podjąć się ryzyka chociaż raz ? - jego słowa dały mi dużo do myślenia. Zastanowiłam się. Może Liam ma racje ?
- Ale ja ... zawsze chciałam mieć dziecko z tobą - wyszeptałam. - chciałam żeby miało twoje włosy i oczy, żeby onieśmielało przeciwną płeć.... - łzy zaczęły spływać mi po policzku. Liam zerwał się z krzesła i klękając przy mnie zaczął mnie tulić. Zatraciłam się w jego zapachu i cieple.
- Wiem kochanie, wiem - mruczał całując moje czoło - też chciałem aby nasza córeczka albo synek mieli twoje usta i różane policzki - zobaczyłam łzę spływającą po jego policzku. Zaszklone oczy wpatrywały się we mnie. - Ale jeśli nie może stać się tak jak chcemy, to może damy schron jakiejś innej skrzywdzonej istotce ? Przecież będziemy traktować ją jak swoje własne dziecko. Amy zastanów się. To nasza ostatnia szansa. - łkał w moje włosy. Wiedziałam, ze Liam jest wrażliwy, ale nie że aż tak. On najzwyczajniej w świecie chciał zostać ojcem ! Chciał poczuć jak to jest trzymać w ramionach swoje własne dziecko! Jaka ja byłam samolubna. Przez cały ten czas zajmowałam się swoim bólem nie zwracając uwagi na cierpienie Liama. On to dusił w sobie, a ja jeszcze miałam do niego pretensje. Miałam ochotę wymierzyć sobie samej policzek.
- Zgoda Liam, zgadzam się ! Zaadoptujmy dziecko. Chcę poczuć się wreszcie matką, tak bardzo o tym marzę - wyszeptałam. Liam słysząc to pochylił się i delikatnie ucałował moje wargi.



                                            DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ

Ze ściśniętym żołądkiem obserwowałam jak sześcioletnia Olivia spaceruje po swoim nowym pokoju. Z Liamem staraliśmy się aby był jak z bajki. Łóżko z baldachimem, domki dla lalek, rysunek na ścianie przedstawiający zamek... Dzisiejszy dzień był najtrudniejszym w moim życiu. To właśnie dzisiaj Olivia miała zamieszkać z nami. Teraz wszystko zależało od niej. Polubiła nas, to było wiadome. Liam zdobył jej serce od pierwszych wypowiedzianych słów. jednak czy sympatia wystarczy ? Dziewczynka ze skupieniem dotykała swoją małą rączką białych jak śnieg mebli. Obserwowała wszystko ze stoickim spokojem. Liam uścisnął moje ramię.
- Podoba ci się ? - zapytał kucając obok małej - Jeśli chcesz to wszystko może być Twoje. Olivko czy zechciałabyś zostać z nami już na zawsze ? I ja i Amy bylibyśmy szczęśliwi, gdybyś zechciała z nami zamieszkać. Chcemy stworzyć ci wymarzony dom, chcemy przyjąć cię do swojej rodziny - jego łagodny głos odbijał się w mojej czaszce. Śliczna jak stokrotka dziewczynka spojrzała na niego swoimi brązowymi oczami.
- Zostać już z wami ? Na ... zawsze? - zapytała. Podeszłam do Liama.
- Jeśli tylko zechcesz - szepnęłam uśmiechając się.
- Mamo... Tato... kocham Was. Chcę z wami zostać. Chcę być waszą córka - powiedziała ze stanowczością. Spojrzałam na Liama. Miał łzy w oczach. Chwilę później porwał dziewczynkę w ramiona a ta śmiejąc się radośnie patrzyła na mnie z miłością. Wstałam przytulając do siebie Liama i Olivkę. Od teraz czułam, ze wszystko się ułoży. najgorsze za nami. Nasze marzenie się spełniło, a życie nabrało sens. Historia mojego życia......




,,Chciałbyś nie wiedzieć, a najlepiej zniknąć? Mam klucz dla Ciebie chodź naprawimy wszystko.... "

sobota, 16 listopada 2013

Niall Horan imagin

 Hej.
Imagin pokazujący, jak ważne jest mieć przy sobie ludzi, którzy zawsze ci pomogą i nie odpuszczają.
Ciekawa jestem co wy na coś takiego powiecie ;D

Piszcie szczerze ;>
Pozdrawiam Bella♥


Caroline trzymała się mocno poręczy znajdującej się przy szpitalnym łóżku córki.

Pielęgniarki kręciły się wokół, szepcząc co jakiś czas między sobą.
Żal im było patrzeć na tą dwudziestodwuletnią matkę. Plotki, że nowy mąż Caroliny zmarł w Iraku miesiąc przed narodzinami ich córeczki rozeszły się w tym małym miasteczku w mgnieniu oka. I pomimo, że to było rok temu jeszcze ludzie potrafią składać jej wyrazy współczucia. Teraz ta mała córeczka ledwo trzymał się życia. Kobieta tak młoda nie powinna mieć do czynienia z takimi ogromnymi stratami bliskich w takim krótkim czasie.
Jedna z pielęgniarek dzielnie odważył się odezwać do młodej, smutnej matki.
-Pani Manker, wiem, że to nie będzie miało dużego znaczenia, ale jest mi naprawdę przykro, że musi Pani przez to wszystko przechodzić.
-Dziękuję- Caroline wymamrotał. Głaskała delikatnie różowy policzek dziecka, uważając, aby nie zahaczyć przypadkiem jednego z przewodów wystających z jej małego ciała.
-Chciałbym móc trzymać ją w swoich ramionach.
-Ona jest zbyt krucha na to. Może przyjdzie Pani jutro? Potrzebuje pani snu po tym wszystkim. Jest mało prawdopodobne, że jej stan zmieni się w noc, a jeśli to się stanie, obiecuję, że od razu do Pani zadzwonię.
-Nie mam żadnego sposobu, aby dostać się do domu- Caroline przyznał cicho- Nie mogę wyjechać.
Pielęgniarka zacisnęła usta.
-Cóż, mój syn jest muzykiem i niedaleko szpitala ma studio, w którym nagrywa piosenki. Powinien skończyć pracę za dziesięć minut. Jeśli się Pani zgodzi to zapytam się, czy podwiezie Panią do domu.
-Myślę, że tak- Caroline skinęła głową.
-Pójdę zapytać go teraz- pielęgniarka zniknęła za drzwiami.
Caroline położyła palec na brzuchu Melody. Czując miękki oddech dziewczynki uniosła kąciki ust. To był kolejny dowód na to, że jej mały cud wciąż żyje.
Po kilku minutach cennego czasu, jakie spędziła Caroline z dzieckiem, pielęgniarka wróciła. Razem z nią do sali wszedł młody chłopak z blond  włosami i przenikliwymi, niebieskimi oczami.
 -Pani Manker, to jest mój syn, Niall.
Caroline pocałowała Melody w policzek i podeszła do chłopaka, aby się z nim przywitać.
-Dobry wieczór. Miło mi cię poznać- powiedziała i wyciągnęła przyjaźnie rękę w jego stronę.
-Mi również- odpowiedział i uścisnął jej dłoń.
-Mieszkam  na osiedlu Młodzieżowej. Mam nadzieję, że to nie będzie kłopot, aby mógł Pan mnie podwieźć.
https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1467341_567734496614803_609549615_n.jpg- Niall. Mów mi po imieniu. I nie ma problemu, a powiem, że to nawet mi po drodze- uśmiechnął się.
Pielęgniarka potarła dłonią plecy Caroline.
-Możecie jechać. Będziemy mieć czujne oko na Melody.
Niall i Caroline siedzieli w wygodnym milczeniu, aż jego GPS kierował go do jej kamienicy. Gdy zatrzymali się przed jej mieszkaniem przytuliła chłopaka i serdecznie podziękowała za podwiezienie.

 Tej nocy, Caroline próbował czytać. Zaczęła nową opowieści swojego ulubionego autora, ale w jakiś sposób, że nie mogła się skupić na słowach. Jej serce było złamane. Była sama na świecie i potrzebowała przyjaciela. Czuła, że może Niall też.
Carolina chcąc się dowiedzieć coś o nim i jego artystycznej karierze zaczęła szukać informacji w internecie. W pewnym momencie  zadzwonił dzwonek do drzwi. Caroline była w szoku, gdy zobaczyła Nialla, uroczo stojącego w jej drzwiach.
-Chcesz jechać do szpitala? - zapytał.
Skinęła głową, co wywołało uśmiech na twarzy Nialla.

Stan zdrowia Melody drastycznie pogorszył w ciągu miesiąca. Caroline walczył z trudem z rzeczywistością.  Dużo czasu spędzała z chorą córką, a kiedy był z dala od dziecka, spędzała czas z Niallem.
Często zabierał ją w różne miejsca. Byli razem dosłownie wszędzie, naprawdę.  W kinie, kawiarni, zoo, centrum handlowym. Gdziekolwiek...
Niall był pewnego rodzaju ucieczką dla niej.

Rankiem, 15 marca Caroline dowiedziała się najgorszego... Pielęgniarka przez telefon poinformowała ją, że Melody zmarła rano.
Jej dzwonek zadzwonił o dziewiątej rano. Niall próbował się z nią skontaktować, ale ignorowało go. Nie mogła poradzić sobie z bólem.. Jej umysł nie potrafił przyjąć do wiadomości, że straciła kogoś ważnego, po raz kolejny w swoim życiu. Wiele razy chciała po prostu to zakończyć. Miała broń. Mogła wziąć tabletki, mogła skakać z 10 piętra. Ale to były tylko puste groźby. Caroline był zbyt uszkodzona, aby nawet jeść prawidłowo, nie mówiąc już o tym, aby wziąć się za swoje życie.

Przez kolejne dwa tygodnie  jej dzwonek do drzwi dzwonił kilka razy dziennie. Niall nie mógł odpuścić.  Wreszcie pewnego ranka, Caroline otworzyła drzwi.
-Daj mi jeden dzień z tobą- poprosił  Niall, a jego oczy świeciły błagalnie. Caroline z trudem się zgodził. Niall zawiózł ją do jednego z wielu miejsc, gdzie planowała wziąć córkę, kiedy dorośnie. Miejscowy park rozrywki był widoczny z plaży i dlatego przyciągał ogromne tłumy turystów.
Caroline przewróciła oczami, gdy Niall wskazał podekscytowany na grę strongman. Podniósł młotek pewnie, mrugnął do Caroline i uderzył wystarczająco silnie, że faktycznie miał doskonały wynik. Jego nagrodą był miś i darmowa kolacja w eleganckiej restauracji w pobliżu.
Para spędziła jeszcze godzinę w parku rozrywki. Niekończące krzyki Caroline na rollercoaster, śmieszne odbicia w gabinecie luster
Po jakimś czasie  zaproponował, aby dotrzeć do restauracji na piechotę zamiast samochodem.
Każdy z nich trzymał rękę  misia, Niall zaproponował oddać go do jednej z wielu małych dzieci w parku. Carolina zauważyła w tłumie małą dziewczynę, która przypominała jej córeczkę. Podeszła do niej i wręczyła jej misia, który był dwa razy większe niż ciało dziewczynki.

Niall przytulił Carolinę i pocałował ją delikatnie w policzek.

https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1458670_568571383197781_828545921_n.jpg 

" I nawet jeśli jutro nie zobaczę Twojej twarzy to nic się nie zmieni... Nikt nie może zająć Twojego miejsca."

piątek, 8 listopada 2013

Louis Tomlinson imagin

                                                Hejka ! 
Dzisiaj mam dla Was imagin, który pokazuje, ze czasami ktoś może nas nieźle zaskoczyć ;) Zapraszam na mojego bloga http://diamonds-are-foreverx.blogspot.com/
Dedykacja: Dla Olcia :*. Uwielbiam Twoje komentarze <3
 Pozdrawiam - Liamkowa♥


PS. tekst pochyły oznacza przemyślenia :)



Szum, głośna muzyka, alkohol .... Impreza.... Siedziałem przy barku i obserwowałem tańczących ludzi.. Przyszedłem sam, chciałem się wyluzować. Po ciężkim miesiącu, kiedy mieliśmy trasę takie imprezy były ukojeniem. Sączyłem powoli drinka o smaku kiwi i ananasa. Nagle zauważyłem dziewczynę, która siedziała sama na kanapie i wpatrywała się tęsknie na wirujące pary. Była bardzo ładna. Długie, brązowe włosy spadały kaskadami na ramiona. Miała duże niebieskie oczy. Ubrana była w czarne rurki, koszule z kołnierzykiem, a na nogach miała czarne koturny. Postanowiłem umilić jej ten wieczór. W sumie sobie też. Siedząc tak tylko bym się schlał. Zeskoczyłem ze stołka i zdecydowanym krokiem ruszyłem w jej stronę. Gdy już znalazłem się obok niej chrząknąłem, aby jej nie wystraszyć. Nieznajoma spojrzała się na mnie zdziwiona. Uśmiechnąłem się do niej radośnie i wyciągając rękę spytałem :
- Zatańczysz ?- Muzyka była tak głośna, że dziewczyna tylko skinęła głową. W sumie to nie wiem, czy coś powiedziała, nie słyszałem nic oprócz muzy. Poprowadziłem ją na środek parkietu po czym zaczęliśmy się lekko bujać w rytm muzyki. Akurat zmieniła się piosenka. I tak przetańczyliśmy do samej nocy. Dziewczyna świetnie tańczyła. Na końcu wymieniliśmy się numerami telefonów. Nazywała się [T.I], ładne imię.
. Niestety noc szybko zleciała i musieliśmy się pożegnać. Kiedy wracałem do domu jedno mnie zastanawiało. [T.I] przez cały ten czas ani razu się nie odezwała. Nawet jak zapisywała numer, to pisała go na telefonie. Nie pytałem, bo uznałem to za niegrzeczne. Może bolało ją gardło ? No ale żaby przez całą noc ani słowem... Dziwne. Bardzo dziwne....
  Od tej pory pisaliśmy codziennie. Dużo się o niej dowiedziałem. Uwielbiała rysować, kochała zwierzęta. Interesowała się również modą. Bardzo chciałem się z nią spotkać. Dostałem na jej punkcie obsesji. Chłopcy twierdzili, że się w niej zakochałem. Cały czas byłą w mojej głowie. W nocy śniłem o niej. Dzwoniłem wiele razy, jednak ona zawsze była zajęta. Zaczynało być to coraz bardziej podejrzane. Tak bardzo chciałem usłyszeć jej głos, zobaczyć znowu ta piękną twarz. Była ideałem dziewczyny, czułem to. Co chwila zerkałem na telefon sprawdzając, czy nie ma nowego sms-a. Spróbowałem jeszcze raz. Wykręciłem numer i zadzwoniłem.


                                                                Oczami [T.I]

O nie. Znowu dzwoni. Co robić ?! Jeżeli znowu mu napiszę, że nie mogę rozmawiać to w końcu się obrazi. Co robić, co robić ? Telefon przestał dzwonić. Zdenerwowana usiadłam na łóżku wpatrując się w komórkę.  Nie ucieknę przed tym. Nie dam rady. Stracę go....
Zdecydowanym ruchem włączyłam laptop. Odczekałam chwilę, a kiedy urządzenie się załadowało zalogowałam się na Facebook'u. Poszukałam wzrokiem na czacie [I.T.P]. na szczęście była dostępna. Napisałam jej aby szybko do mnie przyszła. Zgodziła się. Potrzebowałam jej rady. Wyłączyłam lapka i wstawiłam wodę na herbatę. Niedługo potem zjawiła się moja przyjaciółka.
- Hej ! - rzuciła radośnie całując mnie w policzek - o co chodzi ?
Zaczęłam jej tłumaczyć wszystko w języku... migowym ! Tak .... jestem głucho- niema. Niestety. To dlatego nie mogę rozmawiać z Louisem. Dlatego odrzucam jego wszystkie połączenia. Bo gdybym nawet odebrała, on usłyszałby tylko ciszę.... 
- W sumie powinnam była zerwać z nim wszystkie kontakty, ale .... ja go kocham. - Tłumaczyłam jej dalej. Przyjaciółka spojrzała na mnie ze zrozumieniem. Jak dobrze, ze ją mam. Co ja bym bez niej zrobiła ?
- Wiesz.. nie możesz tego przekładać, bo w końcu on cię zostawi. Musicie się spotkać !
- Ale ... Nie mogę ! - wymachiwałam bezradnie rękami - I co ja mu powiem ?! Jak mu powiem ?! - gdybym miała głos byłby to krzyk.
- Spokojnie, pójdę z tobą i Ci pomogę. - uspokajała mnie [I.T.P]
- Naprawdę ? - popatrzyłam na nią z nadzieją.
- Oczywiście głuptasku ! - krzyknęła radośnie, przytulając mnie.
- Dziękuję - pokazałam jej. Jak dobrze mieć przyjaciół .....


                                                                  Oczami Louisa

Dzisiaj spotkam się z [T.I]. Napisała mi, ze prosi o spotkanie. Nie posiadałem się ze szczęścia.Umówiliśmy się w parku. Byłem nie do zniesienia. Chodziłem i w kółko śpiewałem. Kiedy nadszedł wyznaczony czas spotkania ubrałem kurtkę i szalik po czym ruszyłem tanecznym krokiem do parku. Gdy dotarłem na miejsce ujrzałem ją. Stała z jakąś dziewczyną. Moje serce podskoczyło. Chciałem podbiec i ją przytulić. Zachowałem jednak granice rozsądku i podszedłem spokojnie się z nimi witając.
- Hej ! ty jesteś pewnie Louis tak ? Miło mi. jestem [I.T.P] przyjaciółka [T.I].
- Lou. Mnie też miło poznać.
- Przyszłam tu, bo [T.I] chce ci coś powiedzieć. Muszę jej w tym pomóc - wyjaśniła. Nie rozumiałem za bardzo o co jej chodzi. po co ona nam do rozmowy ? Chwilę później wszystko się wyjaśniło. [T.I] podeszła do mnie i zaczęła robić różne znaki rękami. Zdziwiony patrzyłem na nią z uniesionymi brwiami. Zaraz odezwała się jej przyjaciółka.
- [T.I] jest głucho-niema. Wszystko czyta z naszych ust.  To dlatego nie odbierała od ciebie telefonów. I tak byś nic od niej nie usłyszał. Zgłosiła się do mnie po pomoc, ponieważ bardzo jej na tobie zależy. Boi się, ze ją zostawisz ze względu na jej wadę. Błagam cię nie rób jej tego, ona tak wiele wycierpiała. pomogę ci z językiem, jest bardzo łatwy. Tylko jej nie zostawiaj. - Patrzyłem na nią głupio. Nie rozumiałem co ona do mnie mówi. Głucho - niema ? Niemożliwe... Chociaż . Teraz wszystko się zgadzało.Nie rozmawiała ze mną, bo po prostu nie umiała. Ale czy dam radę z nią żyć ? Czy się dogadamy ? Spojrzałem na jej twarz. Patrzyła na mnie smutnymi oczami. Wtedy właśnie zrozumiałem, ze kocham ja nad życie i nigdy nie opuszczę. Złapałem ją za rękę.
- [T.I] - mówiłem bardzo powoli, aby nadążyła z rozpoznawaniem słów. - Jesteś moją gwiazdą na niebie. Pokochałem cię już od pierwszego naszego tańca. Nie umiem bez ciebie żyć. Nieważne, ze nie umiesz mówić, ważne jest to, co masz tu - wskazałem na jej serce. - Nigdy cię nie zostawię. Chcę być z tobą na dobre i na złe Poradzimy sobie. A poza tym - zawsze chciałem się nauczyć języka migowego - dodałem z uśmiechem. [T.I] rozpromieniona rzuciła się w moje ramiona. Przygarnąłem ją mocno do siebie.
- Jak jest ,,Kocham Cię " po migowemu ? - zapytałem [I.T.P]. Dziewczyna pokazała mi gest, który niezdarnie powtórzyłem. [T.I] odpowiedziała mi tym samym. Nie czekając dłużej złączyłem nasze usta w pocałunku.





                    ,,Słowa są tylko słowami. Najważniejsze kryje się w sercu człowieka... "


piątek, 1 listopada 2013

Zayn Malik imagin

Hej. Dziś 1 listopada, więc dodaję takiego oto imagina.
Dedykacja: Dla każdego kto stracił w swoim życiu kogoś ważnego [*]

 BELLA♥

Zapraszam również na naszego drugiego bloga (16 rozdział ):
http://onedirection-bella-liamkowa.blogspot.com/


Załamana. Tak się teraz czuje. Pusta, samotna, wygasła. Tak czułam się przez ostatnie tygodnie.
Wszystko przez niego!  ZAYNA MALIKA.

7 miesięcy temu
Zaczęło się tak, że spotkaliśmy się na uczelni i staliśmy się dobrymi przyjaciółmi, a potajemnie czułam coś do niego. A ja głupio chowałam to uczucie w sercu przez kilka miesięcy. Wszystko między naszą przyjaźnią było dobrze, aż pewnego wieczoru kiedy byliśmy ze znajomymi i graliśmy w butelkę, wypadło na to, że mam pocałować Zayna przy wszystkich. Dylematem było to, że miał być to mój pierwszy pocałunek i od zawsze marzyłam, aby stało się to przy romantycznej scenerii.
To było najpiękniejsze uczucie jakie kiedykolwiek przeżyłam. Jego usta były naprzeciwko mnie, a jego ręce znajdowały się wokół mojej talii. Ja swoje dłonie oplotłam wokół jego miękkich włosów. Czułam się jak w siódmym niebie...
Zupełnie zapomnieliśmy o naszej małej publiczności, to było tak jak byśmy byli w naszym własnym świecie. Zayn jako pierwszy przerwał pocałunek, ale nadal trzymał swoje dłonie na mojej talii. Patrzyliśmy oboje w swoje oczy. Jego piękne, brązowe oczy...
To było najbardziej romantyczne uczucie, dopóki Louis nie krzyknął:
-Fuj, skończcie to bo się zrzygam! - inni zawtórowali mu śmiechem. Od tego czasu wszystko się zmieniło.
W szkole Zayn mnie ignorował. Myślę, że czuł się zbyt niezręcznie po pocałunku, ale często przyłapywałam go, jak patrzył się na mnie. Nie rozmawialiśmy i nigdy nie zostawaliśmy sami. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że mnie to nie obchodziło. Dlaczego nie mógł przynajmniej ze mną porozmawiać?
Pewnego dnia wysłał mi kartkę:

Oboje potrzebujemy rozmowy ;* ;*

Zaczęłam się przyglądać karteczce. Wysłał " ;* ;* ".  To nie był jeden pocałunek, ale dwa cudowne pocałunki. Przypomniałam sobie, jak Zayn pocałował mnie na imprezie, a na moich policzkach mimowolnie pojawiły się rumieńce. Po chwili zorientowałam się, że przez ten cały czas Zayn mi się przyglądał, czekając na odpowiedź, więc wysłałam mu wiadomość:

Okej ;*

Posłałam mu tylko jeden pocałunek, ponieważ nie chciałam wyjść na zbyt nachalną. A po za tym był mi winien wyjaśnienia.

Tego dnia od razu po szkole, do swojego domu. Stojąc przy drzwiach szukałam w torebce swoich kluczy, gdy nagle usłyszałam niski głos Zayna.
-[Twoje.Imię]- powiedział, a po moich plecach przeszły dreszcze. Odwróciłam się i spojrzałam na niego. Stał tuż za mną, otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale nie mógł nic wydusić z siebie.. Zamiast tego złapał mnie w talii i przyciągnął blisko do swojego torsu. Tak blisko, że czułam jego oddech na moim policzku i piękny zapach jego perfum.
-[Twoje.Imię]. Ja... Kocham Cię- szepnął mi do ucha. Chciałam coś powiedzieć, ale analizowałam w głowie jego słowa. Tak długo czekałam, aby usłyszeć te słowa. W końcu to zrobił. I najbardziej niesamowite było to, że ja też go kochałam.
 Wszystkie obietnice zawarte tylko w kilku słowach miały być spełnieniem moich marzeń. Ułożyłam sobie cały plan na życie, na każdy dzień, w którym byłbyś obok i uśmiechałam się sama do siebie na myśl, jak bardzo cudowne będzie to posiadanie siebie na wyciągnięcie ręki, na jedno, wypowiedziane szeptem słowo, na krzyk duszy, na szybsze uderzenie serca.


Teraz:
Zamykam oczy, a łzy lecą po moich policzkach. Odtworzyłam w głowie moment, kiedy powiedział mi, że mnie kocha, i jak wszystko było wspaniałe. Minęły trzy tygodnie od kiedy wyjechał spełniać swoje marzenia. Wielka trasa koncertowa z One Direction. Minęło tyle czasu, a ja nie zapomniałam o nim i nie przestałam go kochać.
Nie rozumiem, dlaczego mnie zostawił. Nie pamiętam, żebym zrobiła coś złego. Kochałam go i zawsze... Myślałam, że on też mnie kocha. Ale najwyraźniej nie, ponieważ gdyby to robił to by nie odszedł.
Wzdycham i przecieram twarz dłonią.Tym gestem wycieram łzy, ale na ich miejscu pojawiają się kolejne. Mówisz , że jestem słaba?
Odszedł, a ja w tamtej chwili straciłam tą najważniejszą cząstką siebie, straciłam szczęście.  A teraz moje serce wydaje się być pokryte milionami zadrapań , na które ktoś ciągle nieubłaganie sypie sól. Każdego wieczoru zasypiam ze łzami w oczach, ale to nic w porównaniu z tym co dzieję się we Mnie. Na każde wspomnienie przeszłości czuję w moim sercu bolesne kłócicie. Zginam się w pół i nie mogę złapać oddechu. Mimo tego wszystkiego codziennie żyję normalnym dniem. Wstaję, jem, biorę prysznic, wychodzę z domu, rozmawiam z ludźmi, uśmiecham się, żyję. Nadal uważasz, że jestem słaba?

Zayn był moim życieM, a teraz nie mam praktycznie nic.
Pamiętam wszystkie razy, kiedy mówił mi, że mnie kocha i nigdy w to nie wątpiłam. Mój Zayn... Nie ma go.  Kochałam go z całego serca, wszystko w nim kochałam. Jego czarne włosy, jego błyszczące oczy, które wyrażały miłość do mnie.


To mnie zabija, nie mogę żyć bez niego. Codziennie go wspominam, płaczę w dzień i w noc. I tak będzie już zawsze.
Biorę głęboki oddech. Usiadłam na balkonie i wpatrywałam sie w piękne nocne niebo. Moje mieszkanie było na ósmym piętrze, więc przede mną rozprzestrzeniał się piękny widok. Spojrzałam w dół z balkonu.
Nagle przychodzi mi pewna myśl do głowy. Po raz pierwszy myślę o śmierci.
Nie mam powodów by żyć. Zayn był dla mnie wszystkim, a teraz nie mam nic. Straciłam rodziców w młodym wieku, zginęli w wypadku samochodowym. Wtedy zostałam przygarnięta przez babcie, która odeszła z tego świata dwa lata temu. Odtąd żyłam na własną rękę, dopóki nie spotkałam Zayna. Ale teraz go też nie ma...
Podobnie jak wszystkich innych osób, które kochałam.
Wspinam się na balustradę balkonu i siadam na krawędzi. Patrze w dół na ziemię i zastanawiam się nad krokiem. Słyszałam opowieści o samobójcach, gdy ktoś traci kochającą osobę. Strapienie i ból. Oni nie mogą przez to żyć dłużej. Ale ja właśnie straciłam jedno z serc, które kochałam, straciłam swoje życie. Moi rodzice, moja babcia, miłość mojego życia... Nie mam  nic, absolutnie nic, aby utrzymać się na tym świecie dłużej. 
Wstaję i stąpam jak najbliżej krawędzi i po chwili znajduję się w powietrzu. Czuje się jak ptak.
 Moją ostatnią myślą jest Zayn i jego piękne,  błyszczące oczy. Oczy, które pokazały mi miłość...

http://25.media.tumblr.com/af4ee05519ce26e7d4a1eea1ab596d3c/tumblr_mgnaebjMyM1rf20cno1_500.jpg

,,Najbardziej na świecie boję się stracić Ciebie."